wtorek, 23 sierpnia 2011

Lateksowe zakonnice


Dość dawno temu opisywaliśmy stroje pokojówek i pielęgniarek jako najczęściej spotykane fetyszowe uniformy. Występują one w wielu odmianach, od kompletnie nieciekawych ubranek za 50zł do poważnych kreacji heavy rubber. Zapomnieliśmy jednak o jednym rodzaju uniformów - stroju lateksowej zakonnicy. Dlaczego tak podkreślam że lateksowej. Bo według mnie lateks szczególnie nadaje się do tego typu kreacji z uwagi na duże czarne błyszczące powierzchnie, oraz nakrycie głowy zakonnicy, czyli maskę z otwartą/zakrytą twarzą i welon. W sumie to właśnie
nakrycie głowy jest obowiązkowym elementem tego stroju. Reszta może być dowolna, ale najbardziej podobają mi się właśnie długie do ziemi lejące się habity, będące kopią prawdziwych strojów zakonnic. Tak nie bardzo pasuje mi biustonosz, body czy krótka spódniczka. No chyba że jako druga warstwa fetyszowej odzieży. Niestety ze względu na ilość materiału jaki trzeba zużyć do produkcji uniformu, takie cuda są dosyć kosztowne, ale chyba warte inwestycji.Oprócz lateksu ciekawe też są stroje z lacku. Na koniec jak zwykle kilka zdjęć.














czwartek, 28 lipca 2011

Wanilianna w obiektywie Patricka Ceuppensa

Wiele razy, w różnych postach narzekałem na małą popularność alternatywnego ubioru w naszym kraju. Przez alternatywny ubiór rozumiem tu całość poruszanych w tym blogu zagadnień od pończoch po heavy rubber. Wśród niewielu linków umieszczonych na naszej witrynie, znajduje się link do blogu Wanilianny - miłośniczki stylu pin-up i bieliźnianych klimatów z dawnych lat. Autorka bloga ma w portfolio wiele sesji w klimatach nylonowych, niewątpliwie wartych zobaczenia. Ponieważ jednak nylony i styl pin-up nie należą do moich głównych obszarów zainteresowań, dosyć rzadko i pobieżnie te sesje oglądałem. Pewnego dnia jednak pod jednym z moich postów o maskach pojawił się Jej wpis informujący o tym że lubi lateksowe maski i czasem ich do swoich sesji używa. Na takie zdarzenie nie można było pozostać obojętnym. Z początku pomyślałem o tym że ktoś się pod Waniliannę podszywa, bo takie stwierdzenie było absolutnie zaskakujące, mając na uwadze klimaty dotychczasowych sesji. Różne rzeczy się w Internecie zdarzają i włamanie na konto nie jest niemożliwe. Ale na szczęście to była autorka bloga i swoje zainteresowanie lateksem potwierdziła zdecydowanie najlepszą sesją, jaką widziałem wśród polskich modelek i nie piszę tego dlatego aby się komuś przypodobać. Teraz kilka słów o fotografie, który jest odpowiedzialny za tą sesję. Patrick Ceuppens prezentujący swą twórczość m.in na stronie kinkystyles.net jest jednym z najlepszych fetyszowych fotografów. Wystarczy wejść na jego stronę i zobaczyć portfolio - jest imponujące. A więc można się było spodziewać że spotkanie tych dwojga ludzi przyniesie zaskakujące i pozytywne efekty. Zgodnie z informacją na blogu, efekty sesji poznamy wkrótce, a teraz dwa zdjęcia - zapowiedzi.





Wspaniałe prawda? Czytając komentarze na blogu Wanilianny można odczuć pewną dezaprobatę do takich sesji i poczynań. Rozumiem, że taka nawet chwilowa metamorfoza autorki bloga może być dla niektórych nie do przyjęcia. Mam nadzieję że te komentarze nie spowodują zniechęcenia do dalszych eksperymentów z lateksem. Oczywiście zgodnie z deklaracją autorki, klimaty nylonowe będą u niej na pierwszym miejscu, ale myślę że od czasu do czasu lateks zagości na jej blogu. Podsumowując - dziewczyny bierzcie przykład z Wanilianny i przestańcie myśleć o lateksie jako materiale zarezerwowanym tylko dla zboczeńców i kobiet wiadomej profesji. To jest najlepszy przykład że kobieta ubrana w lateks jest po prostu piękna. A tobie Wanilianno życzę, abyś szła do przodu, nie zrażała się żadnymi nieprzychylnymi komentarzami i cieszyła nas jeszcze długo swoimi artystycznymi wizjami. Twoim fotografom zaś "dobrego światła". Dziękuję.

środa, 20 lipca 2011

Fetish Lady Vanessa

Jest kilka modelek fetyszowych które nie wpisują się w ogólnie panujący nurt. Ta o której będzie dzisiejszy wpis poszła trochę inną drogą, a mianowicie w swoich setach pokazuje kreacje jednocześnie bardzo seksowne, jednak możliwe do zaprezentowania na zewnątrz. Nie ma w nich kompletnie pornografii, jest bardzo klimatyczny fetysz. Fetish Lady Vanessa używa dużo skórzanych ubrań, które wydają się odchodzić trochę w zapomnienie i niejedna kreacja nadawałaby się nawet na chłodniejsze dni w niektórych polskich miastach (tych mniej zacofanych). Zauważcie że dużo sesji jest robionych na zewnątrz. Nie ma co więcej pisać bo jej produkcje oglądam z niekłamaną przyjemnością i gdyby kiedyś moja partnerka chciała trochę odważniej ubrać się na wyjście może się Lady Vanessą zainspiruje. Zdjęcia pochodzą z previewu jej strony, znacznie ciekawsze rzeczy są w środku.












wtorek, 12 lipca 2011

Ankha Van Ayken

Często w moich wpisach można znaleźć tęsknotę za minionymi latami i stwierdzenia że najlepsze w fetyszowej scenie już za nami. To nie do końca prawda, nie twierdzę że nic już mnie nie zauroczy, w naszym kraju fetysz tak naprawdę dopiero raczkuje i bardzo niewiele osób się do fascynacji takim sposobem ubioru przyznaje otwarcie. Tym większa dla nich chwała. Ale nie do końca o tym dzisiejszy post. Przeglądając zasoby netu znalazłem zdjęcia niejakiej Ankhi Van Ayken. Te kilka setów naprawdę mi się spodobało, ponieważ stanowią zgrabne połączenie normalnych ubiorów z
lateksem. Jeśli lateks ma być szerzej znany i lubiany to moim zdaniem tylko przez tego typu kreacje, a nie przez Heavy Rubber, czyli pięć warstw gumy + trzy maski. Szczerze polecam.









niedziela, 10 lipca 2011

Jeszcze o wiekowych długich kozakach

Często na tym blogu powracam do materiałów z ubiegłych dziesięcioleci. Już wielokrotnie pisałem dlaczego są dla mnie ciekawsze niż obecne produkcje mimo zdecydowanie niższego poziomu technicznego. Jest jeszcze jeden powód - chcę się dowiedzieć jak najwięcej o początkach fetyszowych strojów, takich jakie znamy dzisiaj. Dzisiaj znowu o długich kozakach. Na jednym z fetyszowych forów natknąłem się na zdjęcia naprawdę wiekowych butów, co ciekawe eksponowanych w muzeach (no bo to w sumie dla nich idealne miejsce). Pierwszy ciekawy model to buty z lat 1910-1920. Piękne czerwone kozaki, choć o już dziś niespotykanym fasonie i sposobie zapinania, do dziś robią wrażenie. A wyobraźcie sobie jaki efekt musiały wywoływać sto lat temu! Myślę że nawet dzisiaj przyciągnęły by wzrok niejednej osoby



Drugie to czarne buty z okresu 1920. Muszę się przyznać że mniej mi się podobają, ale w dalszym ciągu są niesamowicie naładowane erotyzmem. Co ciekawe podobnie jak poprzedni model są bardzo długie i dzisiaj zaliczylibyśmy je do rzadko spotykanej w produkcji masowej kategorii Crotch High, a więc kozaki długości do ud. Aktualnie prym wiodą kozaki za kolano. No ale te buty na pewno nie były składnikiem masowej produkcji. Ich twórca wyszedł pewnie z założenia że wszelkie półśrodki są niepotrzebne i but musi być po prostu najdłuższy jak tylko się da.



No i na koniec but z okresu około 1930, już przypominający takie o jakie możemy nawet dziś się postarać. Zwróćcie uwagę że zakładanie tych butów nie było takie proste jak dziś - zamek z boku załatwia obecnie większość problemów. Ich zakładanie musiało być prawdziwym rytuałem, nieziemskim widokiem.



Czasami chciałbym przenieść się w czasie i zobaczyć jak wyglądały fetyszowe sesje w latach 20-tych, czy czymś się różniły od tej masówki którą można obecnie znaleźć w internecie. Na pewno nie było takiego wyboru strojów - nie było jeszcze lateksu, lacku itp. Niewątpliwie była to jednak bardzo elitarna rozrywka, dostępna jedynie dla nielicznych z różnych powodów. A my wspominając te dawne czasy cieszmy się jednak, że dzisiaj dostępny jest internet, Poste-Restante, paczkomaty i że możemy w miarę anonimowo ubrać swoją partnerkę i siebie w dowolny zestaw fetyszowych ciuszków.

wtorek, 17 maja 2011

Taylor Wane

Długo mnie tutaj nie było - no cóż były ważniejsze sprawy na głowie. Ale ten blog miał i ma to do siebie że okresy aktywności przeplatane są okresami długiej ciszy. Od czasu do czasu staram się przedstawiać różne postaci, ważne według mnie dla sceny fetyszowej. Dziś Taylor Wane. Brytyjska aktorka pornograficzna urodzona w 1968 roku, bardzo lubiąca zdjęcia i filmy w fetyszowych klimatach. Nakręciła ich około 200. Nadal pozostaje aktywna. To taka notka z angielskiej Wikipedii. Natomiast skupmy się na zdjęciach, podczas wielu sesji Taylor Wane występuje jako domina w pełnym rynsztunku i muszę przyznać że stanowi dla mnie dużą inspirację w temacie fetyszowych strojów. Zresztą zobaczcie sami. Gorsety, długie kozaki, czapki i rękawiczki czyli fetysz w najlepszym wydaniu.



















wtorek, 29 marca 2011

Fetyszowe stroje w mediach dawniej i dziś

Kilka razy na łamach tego blogu zastanawiałem się nad historią fetyszowych ubrań i dociekałem skąd naprawdę się takie coś wzięło. Prezentowałem dominy w długich kozakach z pierwszych dziesięcioleci ubiegłego wieku, co wskazuje że tego typu ubrania mają już długą tradycję. W tym wpisie jednak chciałbym bardziej zatrzymać się nad ewolucją fetyszowych ubrań w mediach. Skłonił mnie do tego fakt że zaobserwowałem swoisty upadek takich klimatów w zdjęciach i filmach. Zaraz się zdziwicie i powiecie -"Jak to przecież filmów o lateksie jest pełno, sesji zdjęciowych też, fetysz wchodzi do teledysków, o co mu do cholery chodzi". No właśnie filmów jest może pełno, ale ostatnim filmem wartym uwagi był Latex Milfs wypuszczony na początku 2009 roku. Chcę nadmienić, źe wydawnictwa fetyszowe śledzę na bieżąco i od czasu tego filmu nie widziałem nic co warto byłoby mieć w swojej kolekcji w oryginale. Wychodzę z założenia, że jeśli dany film, koncert, gra, płyta itp. naprawdę się podoba, należy prędzej czy później zakupić
oryginał. Ot tak jako podziękowanie twórcom za wysiłek. Dlatego też mam kolekcję fetyszowych filmów w wydaniach oryginalnych i o dziwo mogę je oglądać bardzo często bez znudzenia. Natomiast zanim je zakupiłem przeglądnąłem wcześniej dokładnie. Dlaczego nie ma następców "Fetish Deluxe", "Fashionistas", "Dementii", czy "Euro Domination". Oczywiście pisząc o Dementii mam na myśli tylko część pierwszą, podobnie jak "Euro Domination". To wszystko były
dość wysokobudżetowe produkcji jak na filmy erotyczne - może się nie zwróciły. A może kolejne części były coraz mniej dochodowe i dano sobie spokój, woląc kręcić kolejne niestrawne dla mnie produkcje typu "Ibiza Sweet Teenies vol 4653" (tytuł zmyślony). Owszem jest pełno produkcji lateksowych gwiazdek, albo zarejestrowanych sesji domin, ale są to zwykle krótkometrażowe nudne produkcje. Seria "Rubberella" się skończyła, Gothic Media zasypała nas dziesiątkami filmów typu "Latex......" -zamiast kropek podstawiamy prawie dowolne słowo np nurses, military, lovers itp. AlexD i EVS też mają najlepsze lata za sobą. O dziwo dyskutuję często na anglojęzycznych forach fetyszowych i dużo opinii pokrywa się z moją. Ci ludzie bardzo często za najlepsze fetyszowe filmy uważają dzieła wytwórni Viola i Shiny z lat 80-tych i początku 90-tych. No czasami też serię Pirate Fetish Machine która łaczyła tzw pornograficzny mainstream z fetyszem. Nad filmami angielskiej wytwórni Shiny chciałbym się zatrzymać dłużej. Była to bowiem pierwsza firma, która postawiła głównie na fetysz, nie na pornografię. W takich filmach jak "Rubber Loving Housewives", "Maid To Wear Latex", czy "Macs & Masks" nacisk położony jest właśnie na ubieranie, przebieranie się w fetyszowe ubrania, a nie na to co można zobaczyć w dowolnym filmie porno. W którymś filmie, angielskie żony po prostu opowiadają w co ubierają się dla swoich mężów i co każą im ubierać do łóżka. No poezja. Dlaczego nie ma takich nowych dzieł, a Shiny splajtowało. Za małe zainteresowanie. Co gorsza bardzo trudno trafić na filmy z tego okresu, no chyba że jakaś życzliwa dusza odnajdzie starą kasetę VHS i bedzie miała możliwość
skopiowania do postaci cyfrowej. Jednym z niewielu serwisów który do dziś prezentuje tą tematykę jest fetishx.co.uk. Albo temat fetyszowych ubranek jest już wyeksploatowany, albo niemodny, bo ja coraz bardziej utwierdzam się że opisując różne stroje, filmy, czy sesje sięgam do materiałów sprzed pięciu, dziesięciu, a nawet trzydziestu lat. Czy to koniec. Mam nadzieję że nie. Wybaczcie takie troche dołujące myśli, ale koniec naszego związku nie nastraja mnie pozytywnie. Tym niemniej kontynuuję pisanie w tym blogu - zawsze to odskocznia